Przy projektach prowadzonych zdalnie pomiar wykonuje inwestor. Brzmi to jak największe ryzyko całej współpracy i rzeczywiście nim jest, dopóki pomiar robi się bez listy. Z listą zajmuje to jedno popołudnie.
Czym mierzyć
Dalmierz laserowy w podstawowej wersji kosztuje mniej niż jedna wizyta projektanta i mierzy dokładniej niż taśma na dwie osoby. Taśma przyda się do krótkich odcinków, gdzie laser nie ma się o co oprzeć, czyli do wnęk, parapetów i grubości ścian.
Co trzeba zmierzyć
- długość każdej ściany osobno, przy podłodze i przy suficie,
- wysokość pomieszczenia w kilku punktach, bo w starym budownictwie bywa różna,
- okna: szerokość i wysokość otworu, wysokość parapetu nad podłogą, głębokość wnęki,
- drzwi: szerokość ościeżnicy, wysokość, kierunek otwierania,
- grubość ścian mierzona w otworach,
- wysokość i położenie wszystkiego, czego nie da się przesunąć: pionów, skrzynek, grzejników, wentylacji, skosów,
- położenie gniazdek, włączników i wypustów oświetleniowych.
Każdy wymiar zapisujemy w centymetrach, na jednym szkicu, nawet bardzo krzywym. Rzut odręczny z naniesionymi liczbami jest czytelniejszy niż lista wymiarów bez rysunku.
Najczęstsze błędy
Mierzenie ściany jednym odcinkiem przez całą długość. Ściany rzadko są proste. Jeśli suma odcinków nie zgadza się z pomiarem całości, projekt zabudowy zrobiony na zawyżonym wymiarze nie wejdzie na miejsce.
Pomijanie pionów i obudów. Pion w rogu kuchni potrafi zabrać szafkę. Musi być na rysunku razem z wymiarem obudowy.
Brak wysokości parapetu. Od niej zależy, czy pod oknem zmieści się blat, biurko albo szafka.
Zaokrąglanie. Zapis 3 metry zamiast 297 centymetrów to trzy centymetry różnicy, czyli dokładnie tyle, ile brakuje przy montażu szafy w zabudowie.
Zdjęcia
Do pomiarów potrzebuję kompletu zdjęć: każda ściana osobno, z tej samej wysokości, plus ujęcie z każdego narożnika obejmujące dwie ściany naraz. Do tego zbliżenia na piony, skrzynki i wentylację. Zdjęcia robimy w świetle dziennym, bez filtrów, które zmieniają kolory materiałów.
Jak to sprawdzam
Przed rozpoczęciem rysunków nanoszę przesłane wymiary na rzut i sprawdzam, czy sumy się domykają. Jeżeli coś się nie zgadza, dostajesz listę punktów do przemierzenia, zwykle trzy albo cztery. Dopiero po zamknięciu rzutu zaczynam projekt.
Jeśli mieszkanie jest w trakcie budowy, warto poprosić dewelopera o rzut powykonawczy. Nie zastąpi pomiaru, ale pozwala szybko wychwycić większe rozbieżności.
Tak zaczyna się każdy projekt zdalny, który prowadzę. Zakres takiej współpracy opisuję w ofercie, a zrealizowane mieszkania i domy zobaczysz w realizacjach.


